
Wasz koncert we Wrocławiu naprawdę zaskoczył mnie i wielu innych ludzi, którzy waszą muzyke znali tylko z płyt. Właściwie w ogóle jej nie przypomina. Jerry Busher (perkusista) powiedział pewnego razu, że szukacie własnego brzmienia. Czy znaleźliście to właściwe brzmienie, czy może też wasza muzyka ma właśnie być nieprzewidywalna?
Cieszę się, że muzyka cię zaskoczyła. Muzyka ma właśnie być nieprzewidywalna. Czasem sami nie wiemy, co się zaraz wydarzy. W ten sposób napotykamy wiele ciekawych rzeczy. Koncerty zawsze będą inne, ponieważ wiele improwizujemy. Do naszych płyt odnosimy się jako dokumentów, które powiadamiają ludzi w jakich rejonach się obecnie znajdujemy.
Jak zamierzacie nagrac swój następny album? Jak zamierzacie uchwycić ten ciągle zmieniający się charakter waszej muzyki (która jest całkowicie improwizowana, jak rozumiem)? Czy nagrywaliście swój drugi album w różnych miejscach i okresach, by ukazać różne twarze ALL SCARS?
Tak, wzięliśmy różne części nagrań z koncertów, by ukazać wciąż zmieniające się ALL SCARS. Do nowego albumy zabieramy się w całkiem inny sposób (komponowana improwizacja). To wszystko co teraz powiem na ten temat, oprócz tego, że będzie już inny skład.
Skład ALL SCARS jest bardzo niestabilny. Zawsze zapraszacie wielu gości do nagrywania. Czy istnieje jakiś 'trzon' zespołu? Czy wiesz, kto będzie nagrywać z tobą na nowym albumie?
Jerry Busher i ja (Chuck Bettis) to stali członkowie
ALL SCARS. Na nowym albumie trzonem zespołu będą:
Amy Domingues- wiolonczela, klawisze
Jerry Busher- perkusja, gitara hawajska, wokale, elektronika
Chuck Bettis- wokale, elektronika, trąbka, flet
Nasi goście niech pozostaną na razie tajemnicą.
Czy mógłbyś powiedzieć coś o gitarzyście, z którym graliście w Polsce?
Andy Charneco to bardzo utalentowany gitarzysta, z którym graliśmy z Jerrym jeszcze w Fidelity Jones i kilku innych grupach. Andy już z nami nie gra.
Graliście kilka koncertów z HiM'em (projekt Douga Scharina i Freda Erskina z June Of 44), który równiez ma szczególne podejście do muzyki. Kilka zespołów (The Sorts, The Boom, Golden) porzuciło tzw. post-punkowe czy post-hardcorowe podejście, żeby otworzyć się, pójść bardziej w jazzowym, improwizowanym kierunku? Czy wynika to z muzycznych zainteresowań (Doug Scharin lubi Milesa Davisa i to łatwo słychać) czy jest to raczej nie już tak bardzo świadomy wybór wynikający z szukania nowych rzeczy? A tak przy okazji, jakie są twoje ulubione rzeczy?
To przemożne pragnienie by odnaleźć własny głos w tym wielkim oceanie dźwięku jest bardzo motywującym czynnikiem. Mimo to, gdy już nauczysz sie jednego języka, to chcesz się nauczyć ich wszystkich.
Mam olbrzymią listę ulubionych muzyków. Ale przedstawic ją oznaczałoby przedstawienie tylko moje podejście i nie przedstawienie szerokich zainteresowań innych członków zespołu innymi "gatunkami" muzyki. Biorąc to pod uwagę, zawsze podobali mi się następujący muzycy: John Zorn, Bjork, Le Tigre, Ikue Mori, Pita, Fennesz, Orthrelm, Merzbow, Sun Ra, Nic Endo..... lista nie ma końca.
Coraz więcej zespołów pochodzących ze sceny punk rockowej wystrzega się sztywnej formy piosenki, próbując wyrazić się poprzez improwizację, tak jak wy. Jak sądzisz z czego to się bierze? A co jeśli chodzi o teksty - czy wciąż uważasz je za ważne (były tylko na okładce waszej pierwszej płyty)?
S Ą teksty na okładce drugiej płyty. Wewnątrz książeczki.
Wydaje mi się, że teksty są tak samo ważne jak muzyka. Tylko jesteśmy przyzwyczajeni
do zwracania uwagi na słowa a nie na muzykę. Słowa to muzyka!
Tak naprawdę nie znam za wielu zespołów pochodzących ze sceny punkowej. Nie
znaczy to że się to nie dzieje.
Byliście reklamowani w Polsce jako super-zespół składający się z ludzi grających w sławnych zespołach z waszyngtonu (Czy Brendan Canty to wciąż członek zespołu?). Tak więc wielu ludzi oczekuje tzw. brzmienia Dischordu (chociaż ciężko powiedzieć co to znaczy) i rozczarowuje się. Czy to jakiś problem dla was, że większość ludzi oczekuje czegoś innego (coś jak Fugazi)?
ALL SCARS zawsze było zmieniającą sie grupą muzyków z i wokół Waszyngtonu. Wszyscy, którzy grali na naszych poprzednich nagraniach nie mogą juz grac z tego czy innego powodu. Rozumiem to odniesienie do Dischord w stosunku do niektórych muzyków, ale sądzę, że ludzie powinni ujrzeć wielowymiarowość muzyków w DC. Dążymy do tworzenia/wyrażania siebie wciąż na inne sposoby. Pewne rzeczy nie są łatwe do przełożenia w pewnych językach.
Czy zauważyliście, że wasza publiczność zmieniała się i że nie jest to już publiczność "punkowa" ale bardziej "jazzowa" czy zorientowana na awangardę (nagrywaliście niektóre piosenki w Knitting Factory)? Czy sądzisz, ze punk właściwie dotyczy wyzwania i burzenia norm, nieustannego eksperymetowania i szukania nowego?
Właściwie nie zauważyłem zmiany publiczności, ale jej wzrost. Podoba nam się zciąganie publiczności z różnych obozów. W moim przekonaniu muzyka jako taka powinna być wyzwaniem i łamaniem reguł. Nie szukamy nowego, nie patrzymy na naszą muzyke jako modę.
Jak wiele czasu spędzasz ćwicząc na swym instrumencie? Czy masz jeszcze jakies inne projekty?
Robię muzykę elektroniczną jako TRANCE AND THE ARCADE, nad którym spędzam całe godziny improwizując i nadając dźwiękom kształt. Jerry robi masę różnych rzeczy, jak na przykład FRENCH TOAST (na ostatniej płycie Fugazi Jerry Busher gra na 2 perkusji- przyp.red.). Amy gra solo jako GARLAND OF HOURS i gra z różnymi ciekawymi ludźmi.
Słyszałem, że chcesz zostać w Polsce ponieważ tak ci się podobały polskie dziewczęta. Prawda li to? Kiedy zamierzacie wrócić do Polski (lub przynajmniej do Berlina?)
Naprawdę tak powiedziałem? Graliśmy w Berlinie z Le Tigre i Peaches. Mam nadzieję, że wrócimy to wkrótce. Może po wydaniu nowej płyty.
Czy mógłbys polecić nam kilka interesujących zespołów? W Polsce jesteśmy trochę odcięci od interesującej muzyki...
Orthrelm
Le Tigre
John Zorn (www.tzadik.com)
Ikue Mori
RaRaFre+Am
Quixotic
Flying Luttenbachers
Thrones
Bride of No No
Mikrokyntes
Lightning Bolt
Wolf Eyes
Sleepytime Gorilla Musuem
Wiem, że w tym momencie zapominam wymienić masę muzyków ...
Wydaje się,że Chicago stało się muzycznym centrum USA? Czy uważasz tak samo żyjąc w Waszyngtonie?
Nie wydaje mi się, żeby istniało coś takiego jak muzyczne centrum USA, po prostu niektóre rejony przyciągają więcej uwagi mediów.
I jeszcze jedno. Jak długo pracowałeś nad swym stylem tańca? Był świetny.
Wciąż nad nim pracuję. cieszę się, że podobał ci się. Dzięki!
don't mess with mauru
strona główna
english version
Chuck Bettis to muzyk All Scars, waszyngtońskiego zespołu, który skutecznie burzy wszystkie wyobrażenia na temat specyficznego lokalnego brzmienia. Jak można się zorientować poniżej, to jeden z nielicznych zespołów wywodzących się ze sceny niezależnej/punkowej, ktory postawił głównie na improwizację, na muzyczną przygodę. Wydaje się, że obecnie w Waszyngtonie najciekawszym zjawiskiem są właśnie All Scars, zwłaszcza biorąc pod uwagę obniżenie poziomu na ostatnich płytach takich jak Fugazi czy Lungfish.