
(kraina łagodności / piosenka studencka / turystyczna / poezja śpiewana / folk)
Po ostatnim,
ekstremalnym szoł w wykonaniu orlinieckiego
Borrutarha, GRUPA wyTWÓRCZA "WIELKIE POMORZE" proponuje całkowite przeciwieństwo miażdżących dźwięków black-pagan-metalu. W zimny, niedzielny wieczór, 18. listopada, twórcy "Wielkiego Pomorza" zabiorą Was na wycieczkę do „krainy łagodności”.
Łazęgi z Czarnego Szlaku to prawdziwi weterani gatunku określanego tym mianem. Chociaż sami niechętnie widzą swoją twórczość w takiej szufladce - twierdzą, że określenie to stało się zwykłym chwytem reklamowym, mającym za zadanie sprzedać jak najwięcej płyt Starego Dobrego Małżeństwa. Łazęgi to autentyczne podziemie krainy łagodności - nie mają na koncie żadnego oficjalnego wydawnictwa, wśród fanów zespołu krążą jedynie nagrania z występów festiwalowych, a także (tych dużo więcej) z ogniskowych jam sessions, z których Łazęgi słyną jak Bieszczady długie i szerokie. Nie spotkacie ich w dużych salach koncertowych ani snobistycznych klubach. Ale możecie się spodziewać ich naprędce zaaranżowanego występu na polach namiotowych Wetliny, Ustrzyk Górnych czy Wołkowyji. ŁzSC nie grają dla pieniędzy i splendoru, ich muzyka jest dla prawdziwych włóczęgów, umęczonych całodzienną wędrówką, ma przenieść magię górskich szczytów do ogniskowego kręgu. "Kiedy Łazęgi grają, mielonka smakuje jak kaczka nadziewana pomarańczami" powiedział kiedyś o zespole Krzysztof Mieszkowski, gitarzysta SDM.
Łazęgi założyło dwóch gitarzystów: Jacek Maczkarski Zbyszek Sąpień-Wrotyński. Ten pierwszy pochodzi z Lichenia k. Konina, drugi urodził i wychował się w Niemirówku k. Zamościa. Spotkali się w 1987 w uniwersyteckiej ławie (obaj kontynuują studia pedagogiczne na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Koszalinie). Szybko połączyła ich podobna wrażliwość i miłość do gór. Jacek i Zbyszek rozpoczęli próby - początkowo bardzo nieregularne. Z tego okresu pochodzą największe przeboje grupy: "Po prostu wyjedź w Bieszczady", "Wertepy (w dal)". Po debiutanckim występie w stołówce akademickiej (jeszcze jako "Jacek & Zbyszek") dołączył do nich Krzysiek Kley z Zielonej Góry, który od tego momentu jest perkusją Łazęg. Wkrótce panowie napotkali na swej drodze dwóch studentów Szczecińskiego Seminarium Duchownego: Remika Sierakowskiego i Dominika Waligórę. Od tego momentu można mówić o Łazęgach z Czarnego Szlaku. Chociaż pod tą nazwą wystąpili dopiero w 1988 na festiwalu Bakcynalia w Lublinie. Tym występem zyskali sobie szacunek publiki i organizatorów. Od tego momentu Łazęgi zaczynają pojawiać na każdej ważniejszej imprezie z poezją śpiewaną: Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Turystycznej „Kropka” w Głuchołazach, Ogólnopolskim Turystycznym Przeglądzie Piosenki Studenckiej „BAZUNA”, Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Studenckiej "Wiosenna Giełda Piosenki" w Siedlcach i wielu, wielu innych. Wszędzie skutecznie czarowali publiczność swoimi występami, zabierając ich w niesamowitą wycieczkę po górskich szlakach. To chyba jedyny zespół, który potrafił festiwalowe sceny przeobrazić w ogniskowy krąg i wywołać w każdym słuchaczu niepowtarzalne poczucie wspólnoty i miłości. Po pierwszych sukcesach przyszła jednak refleksja - Jacek, Zbyszek, Krzysiek, Remik i Dominik coraz częściej czuli się jak maszynki zarabiające pieniądze dla organizatorów festiwali. Im samym nigdy nie chodziło o zarobek - jak mawia Jacek: „liczył się tylko ten moment, kiedy gramy proste A-dur, c-moll, G-dur i zaczynamy śpiewać o tych najważniejszych dla nas sprawach: miłości, przyjaźni, lojalności, górach. A ludzie chwytają się za ręce i zaczynają śpiewać z nami. Pieniądze niszczyły magię, a to ona była naszym celem”. Dlatego też Łazęgi przeniosły swoją działalność do podziemia. Poza sezonem grywają w małych klubach całej Polski, od maja do połowy października wędrują ze swoimi gitarami i grzechotkami od szczytu do szczytu. Wieczorem zawsze chętnie zaśpiewają „Wertepy” za puszkę mielonki.
Muzycznie Łazęgi - wbrew pozorom - nie ograniczają się do prostego, ogniskowego grania. Chociaż nigdy nie odżegnywali się od swych korzeni, z czasem w ich kompozycjach zaczęły pojawiać się elementy folku. Wprawny słuchacz z łatwością odnajdzie w ich piosenkach zbuntowany klimat pierwszych protest-songów. Łazęgi mówią też otwarcie o swych fascynacjach ruchem hippisowskim - w zestawie koncertowym pojawia się choćby „Riders on the storm” The Doors, inne utwory niejednokrotnie kończą się ekstatycznymi i niespodziewanymi solówkami, czasami Łazęgi zapuszczają się w kompozycje rodem z płyt Velvet Underground. Łamią schematy, odważnie eksperymentują, ale na chwilę nie zapominają o najważniejszym elemencie swych występów: magii.
Alter Ego, niedziela, 18.11, godz. 21.00, wstęp: 5 zł.
Etykiety: wielkie pomorze